środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 11.1

Miałam wam opowiedzieć co się stało, kiedy poszłam na maraton sklepowy z dziewczynami w eskorcie Setsuny. Prawdę mówiąc nie chciałam, by Setsuna wlókł się za mną niczym upiór z Luvru. Ale nie miałam nic do gadania na ten temat. W sumie powinnam się cieszyć, że w ogóle mogłam wyjść.

Jednakże to jeszcze było nic, bo za nami w stroju niczym szpieg szedł Kasumi. Czułam, że ktoś lub coś nas obserwuje. Nie wiedzieć czemu, Setsu tego nie zauważył, nie wiedzieć czemu o.O A powinien, tak sądzę … Jednak chciałam to sobie odpuścić, ale ludzie jeszcze bardziej się na nad gapili. A to mi się wcale nie uśmiechało.

W końcu nie wytrzymałam. Zatrzymałam się w połowie chodnika. Niechcący złapałam Setsu za frak, co spowodowało, że biedak prawie wywinął orła przeze mnie ale na to jakoś nie zwróciłam szczerze mówiąc uwagi. Bardziej interesował mnie typek w stroju szpiega, lub może też jakiegoś detektywa.

Setsu: Katie, co ty wyrabiasz? Możesz mi w reszcie to wytłumaczyć?

Z lekka wkurzony, bo cały czas się zatrzymywałam i zerkałam za siebie.

Ja: Wydaję mi się, że ktoś nas śledzi. I to nie jakieś tam paparazzi …

Nie będąc w stu procentach pewna co mówi.

Jednak chwilę później zamyśliłam się.

Byłam jednego pewna, nie byłam zadowolona z tego, że musiałam iść z obstawą. To mi się wcale nie podobało. Ale nic na to poradzić, jak biedna nie mogłam. W sumie odkąd pojawili się moi tak zwani „bracia”, zaczęły się dziać dziwne i nie zrozumiałe rzeczy, które coraz bardziej mnie przerażały. I co było w tym najgorsze, bo nie można było ich logicznie wytłumaczyć.

Jak tylko mogłam, udawałam w szkole i przy moich przyjaciółkach, że nic się nie dzieje. Nie wspominając o nauczycielach również. To było bardzo trudne do ukrycia, lecz starałam się, jak mogłam najbardziej. Nie chciałam, by nazwano mnie wariatką, jeszcze tego mi do szczęścia brakowało. Już to widzę, jak mnie omijają szerokim łukiem, szepcząc za moimi plecami. A kiedy bym się obejrzała, uciekli by w popłochu.

Jednakże to było nic tak trudnego do ukrycia. Całe szczęście, że jeszcze moja wychowawczyni nie kwapiła się z wiadomością, że mieszkam z dwoma starszymi braćmi. To jeszcze nic, gdyby się dowiedziała, że poza nimi jeszcze mieszka u nas 2 innych , to by już wszczęła raban. Bo jakby nie patrzeć, to już trochę dziwnie wygląda.

Ale mniejsza z nauczycielami. To pikuś z porównaniu z uczniami ze szkoły. Już to widzę, jak Trisha i jej paczka, nie dają spokoju. Zasypując mnie dziwnymi pytaniami. Zgroza na całej linii.

A by jeszcze było tego mało, mój kot Tomoya, też się dziwnie zachowuje, od czasu gdy pojawili się bracia i cała reszta … Zupełnie wygląda to tak, jakby był okropnie o mnie zazdrosny. Ale czemu u licha mógłby być aż tak zazdrosny? To dobre pytanie.

Za każdym razem gdy widzi Kasumi’ego, Setsunę lub braci, prycha, zjeża się cały, wystawiając pazurki. I nie pozwala się nikomu dotykać, poza mną samą. Z początku mnie to denerwowało, ale teraz to już mnie w sumie śmieszny.

I jeszcze sprawa tej całej pustki w moim umyśle. Tym bardziej próbuję się skupić by cokolwiek sobie przypomnieć, tym bardziej wszystko mi ucieka, nie mówiąc o okropnym bólu głowy. Pojawia się on za każdym razem, kiedy jestem już blisko przypomnienia sobie cokolwiek z mojego dzieciństwa. Zupełnie tak, jakby ktoś lub cos nie chciało, bym sobie o tym za żadne skarby przypomniała.

Tak jakby nie chcieli bym sobie przypomniała, bo gdyby się tak stało, źle by się to dla nich skończyło. Tylko czemu? I dlaczego, aż tak się starają, by do tego nie doszło? Sama już tego zupełnie nie rozumiem. Jest to dla nie okropną zagadką, która za nic nie chce się ujawnić, ani jednego rąbka tajemnicy. Nie mówiąc, że nawet nie mam bladego pojęcia, od czego by zacząć poszukiwania.

W tym czasie gospodyni krzątała się po kuchni. Nagle słyszy potężny łomot w jednym z pokoi na górze. Wkurzona, że jej przerwano robienie jedzenia. Odeszła od kuchni, wyłączając ją najpierw.

Gospodyni: Powinna nauczyć tego durnego kota manier! To już któryś raz z rzędu!

Poczłapała na górę. Tylko jeszcze nie wiedziała co zobaczy. Gdyby wiedziała, nie poszłabym na górę. Ale przecież nikt jej nie ostrzegł, wiec szła myśląc, że znów zwymyśla niesfornego kota.

Gospodyni: A mówiłam jej, że czarne koty to przekleństwo, ale nie …

Kiedy weszła do mojego drugiego pokoju, zobaczyła coś, czego zobaczyć nie powinna. Na podłodze na stercie poduszek, i wokół rozwalonych kłębków włóczki , leżał sobie facet z kocimi uszami ogonem, z długimi włosami. I na domiar tego kompletnie nagi.

Gospodyni zobaczyła go od tyłu, bo leżał w stronę okna, a nie drzwi. W pierwszym momencie biedną gospodynię zatkało, i wyglądała jakby ją co najmniej spetryfikowało.

Ja jej się nie dziwię, że tak zareagowała. Każdy na jej miejscu, by tak zareagował, jakby zobaczył, że kot właścicielki nagle przybrał ludzką formę, z dodatkiem kocich uszu i ogona. Bawiący się kłębkami włóczki i zabawkowymi myszami. Nie wspominając, że był goły do kompletu.
W końcu wrzasnęła przeraźliwie.

Gospodyni: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A biedny Tomoya wystraszył się jak cholera, i wylądował uczepiony do sufitu.

Tomoya (z sufitu): Kobieto, chcesz, żebym na zawał umarł! Nie wiesz, że koty wiele razy głośniej słyszą niż ludzie!

Trzęsąc się nie z zimna, lecz ze strachu, bo gospodyni za głośno wrzasnęła.

Gospodyni: C-co t-tu s-się d-dzieję!

Jeszcze raz pisnęła i wyleciała, trzaskając drzwiami.

Tomoya (złażąc z sufitu): Ja już kobiet w ogóle nie rozumiem … Raz mdleją, a raz wrzeszczą … Oszaleć można.

Lądując na 4 łapach na dywanie.

Tomoya: Chyba powinienem, poszukać, czegoś do ubrania … Całe szczęście, że nie widział mnie od przodu …

I powędrował, poszukać jakiejś garderoby.

W tym czasie, ja nadal stałam jak słup soli na środku. Nagle poczułam, że coś mnie szarpie za ubranie. I wtedy zorientowałam się, że stoję na środku chodnika, jakby mnie co najmniej spetryfikowało. A ten, kto mnie ciągnął za rękaw, był nie kto inny tylko Setsuna już lekko moim zachowaniem zirytowany, czego mu się wcale nie dziwię. Na jego miejscu też byłabym zdenerwowana.

Setsu: Ile jeszcze masz zamiar stać jak kołek? Chwile temu twierdziłaś, że nas ktoś śledzi, a teraz wyglądasz jakby cię co najmniej spetryfikowało!

Tupiąc nóżką okraszoną obcasem o chodnik.

Ja: Dobrze, już dobrze, wybacz zamyśliłam się.

Nie wiedząc co mam powiedzieć dalej.

Setsu: Zamyśliłaś się? A to niby nad czym tak niezmiernie dumałaś?

Zupełnie wytrącony z równowagi tą całą moją odpowiedzią.

Ja: Wolałbyś nie wiedzieć, ty wkurzający blond loczku. A tak na marginesie … (sprawdzając godzinę na telefonie) … Cholera! Szybko! Dziewczyny mnie utłuką!

Biorąc Setsu za frak i zapominając o szpiegu z ulicy wiązów. Poleciałam niczym jak na miotle do centrum handlowego.

Setsu: A ciebie, gdzie teraz niesie?

Lekko zdezorientowany, i zapominając wkurzyć się nie na mnie, za nazwanie go „blond loczkiem”.

Ja: A gdzie, miałoby mnie ponieść, jak nie do centrum handlowego, gdzie się z dziewczynami umówiłam, a już jestem spóźniona!

Pisnęłam przeraźliwie, tak, że się przechodnie spoglądali w naszym kierunku, ale mnie to guzik obchodziło, bo popędziłam prędko w wyznaczonym kierunku, a Setsu niczym chorągiewka powiewał za mną.


__________________________________________________
Od dzisiaj rozdziały będą pojawiać się w częściach, w ten sposób będziecie mogli czytać na bieżąco i nie czekać nie wiadomo ile na nowy XD Kolejna część pojawi się możliwe jeszcze dzisiaj, ale nie obiecuję XD

4 komentarze:

  1. Za powiadomienie, już lecę czytać: D

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział ^^ Wezmę sie za czytanie poprzednich, bo są na prawdę ciekawe ;3.
    ~ konichiwa-otaku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam ;3 przeczytanie tego wszystkiego troszkę mi zajęło, ale nie żałuję! Piszesz naprawdę świetnie! Masz bardzo lekki styl i myślę, że do czytelnika trafisz bez problemów ;]
    Nie mogę się doczekać następnego rozdiału ;3

    Działasz jakoś poza blogiem? W jakiejś redakcji? Gazetce szkolnej, czy coś?

    OdpowiedzUsuń